Madzia
Gorąca Czekolada

Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 21:07, 09 Lut 2010 Temat postu: Historia lubi się powtarzać |
|
|
Moje pierwsze i ostatnie dziecko. Więcej się nie urodzi.
Dedykuję wszystkim czytającym:
Czekam na komentarze.
Historia lubi się powtarzać
Lisa Cuddy siedziała w swoim gabinecie. Płakała. Płakała jak jeszcze nigdy dotąd. House. Znowu on! Znowu płacze przez niego! Na szczęście zawsze mogła liczyć na swojego przyjaciela. On, James Wilson, zawsze był przy niej. Pocieszał ją, był przy niej kiedy tego potrzebowała. Zawsze mogła na niego liczyć. Wiedziała, że jej nigdy nie opuści. Nie on, nigdy.
Najlepszy diagnosta, jej diagnosta, zranił ją. Bolesny strzał prosto w serce. Dobrze, że nie możesz zajść! Byłabyś fatalną matką! Przemknęły jej słowa Gregory’iego. Nie mogła powstrzymać się od płaczu. Nie teraz.
Sprawił jej tym ból. Dobrze o tym wiedział. Znał jej słabe punkty. Lecz jeszcze nigdy nie wbił jej igły prosto w serce. Musiał to zrobić. Akurat wtedy. Wtedy, gdy chciała zajść w ciążę, pragnęła tego. Słowa House’a przekreśliły jej nadzieję. Jej marzenie. Największe marzenie jakim było dziecko. Jak mógł… - pomyślała.
- Lisa – z zamyślenia wyrwał ją głos onkologa. – zapomnij o tym co powiedział. On tego nie chciał. – nie był do końca pewien tego co powiedział. Ważne było, by podtrzymać na duchu przyjaciółkę.
- Nie, nic mi nie jest. – uśmiechnęła się z trudem. – Wszystko jest OK.
- Jimmy – zwróciła się do onkologa. – myślisz, że on…
- Nie, Lisa. Moim zdaniem on tak nie myśli. – uśmiechnął się do niej.
- Ale czy...myślisz, że mam szanse? – powiedziała pijąc herbatę. – No, wiesz. Czy mam szanse zajść w ciążę? – pytające spojrzenie.
- Tak. I to ogromne.
- Dziękuję, Jimmy. - uśmiech w stronę onkologa..
- Nie ma sprawy. – uśmiechnął się i wyszedł.
* * *
- Jak mogłeś jej to zrobić?!- wrzasnął Wilson wchodząc do gabinetu diagnosty. – No powiedz mi, jak?! Jesteś całkiem bez uczuć?! Wiesz, że to jest, a może już było, jej największe marzenie? – powiedział z pretensjami.
House jednak nic nie odpowiedział. Popatrzył się na niego i dalej grał na GameBoy’u.
- Jeżeli myślisz, że tak to zostawię, to się grubo mylisz! – Greg jednak dalej nie reagował. – No tak. Boisz się. Po prostu stchórzyłeś. Nie wiedziałeś co powiedzieć to najłatwiej ci było powiedzieć, że będzie fatalną matką. Jesteś skończonym dupkiem, House. – obrócił się i wyszedł.
* * *
House siedział u siebie w domu. Przypominał sobie wszystkie chwile spędzone razem. Gdy się kłócili, obrażał ją i wytykał błędy. Gdy się śmiali. Gdy komentował jej dekolt, czy tyłek, gdy wychodziła. I nagle jego dzisiejsze słowa Będziesz fatalną matką! Sam nie wiedział dlaczego to powiedział. Przecież wcale tak nie myślał. Uważał, że gdy się złości wygląda seksownie. Jej uśmiech doprowadzał go do szaleństwa. Może powiedział to dlatego, bo nie chciała zwiększyć mu dawki Vicodinu? Może dlatego, że przez to nie mógł skupić się na przypadku? Nie wiedział dlaczego. Wiedział, że powinien ją przeprosić. Ale co by pomyślała o nim reszta? Gbur, nikogo nie przeprasza, nie obchodzą go czyjeś uczucia. A dla niej zrobił wyjątek? Po szpitalu krążyłyby plotki, że ją kocha. Ale czy to nie była prawda? Wiedział, że tak. Ale nie mógł się przyznać. Nie teraz. Jeszcze poczeka. Nie wie dokładnie ile. Poczeka dotąd dopóki się nie przełamie. Stacy była jego jedyną miłością. Po tym jak odeszła pomyślał, że miłość jest do dupy. Że już nikogo nie będzie kochał. Bo to był błąd. Kochał ją, lecz ona odwróciła się od niego po operacji. Wyszła za innego. Po tym wiedział, że się już więc nie zakocha. Bo miłość jest do dupy.
Lecz historia lubi się powtarzać. Znowu się zakochał. Ona - piękna i seksowna administratorka szpitala PPTH. Wiedział, że teraz będzie jej unikać, bo przecież jej nie przeprosi. Wiedział też, że za kilka dni emocje już opadną. A Cuddy będzie udawała, że nie pamięta; że nic takiego się nie wydarzyło. Wiedział, że choć płacze wieczorami wybaczy mu. Bo miłość rani. Kiedyś będzie trzeba zrobić ten pierwszy krok. Miał nadzieję, że to nie nadejdzie tak prędko. Miał nadzieję. Wierzył. Wierzył, że miłość przetrwa wszystko.
Post został pochwalony 0 razy
|
|